Banki prześcigają się w ofertach mających pomóc klientom przetrwać okres kryzysu lub nawet na nim zarobić. Choć z pozoru wydaje się to nieprawdopodobne to w zachodniej Europie nie wymaga nawet tworzenia nowych instrumentów finansowych, bo takie istnieją tam już od ładnych kilku lat. W Polsce natomiast dopiero tuż przed kryzysem, czyli niemal w ostatniej chwili, pojawiły się one w postaci tak zwanych produktów ustrukturyzowanych. W rzeczywistości istniały one na polskim rynku i, co więcej, niemal każdy już z nich skorzystał, bowiem taką właśnie formę mają polisy ubezpieczeniowe. Takie ich sformułowanie pozwala uniknąć płacenia podatku, ale poza tym korzyści przynosi raczej niewiele. Polski rynek struktur szacowany jest na około dziesięć miliardów złotych, wobec ponad ośmiuset miliardów euro w ujęciu europejskim. To zaledwie śladowe ilości, dlatego struktur uczymy się teraz tak, jak jeszcze kilka lat temu uczyliśmy się funduszy inwestycyjnych. W zasadzie pewnym jest, że instrument ten dający określoną gwarancję zwrotu znajdzie swoje miejsce w portfelach inwestycyjnych wielu Polaków. Struktury bowiem są łatwe w użyciu, mogą być bardzo dochodowe a przede wszystkim ich oferta stale się powiększa.
Nie da się ukryć, że polski system podatkowy inwestorom w żaden sposób nie sprzyja. Stąd stosunkowo niewielka ilość produktów strukturyzowanych a w dodatku dość ograniczone ich działanie. W znakomitej większości struktury na polskim rynku reprezentowane są przez polisy ubezpieczeniowe. Taka forma umożliwia uniknięcie płacenia podatków, której to możliwości brak, jeśli dany instrument finansowy jest notowany na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Dodatkowo, żeby operować na GPW należy posiadać otwarty rachunek maklerski. Choć jego roczne prowadzenie nie jest drogie to jednak od każdej operacji pobierana jest prowizja, więc inwestycje niskonakładowe z góry skazane są na znaczne straty, właśnie wskutek pochłonięcia zysków przez biuro maklerskie. Drugim sposobem na uniknięcie podatków są luksemburskie fundusze inwestycyjne. Nie ma ich zbyt wielu na polskim rynku, ale nieopodatkowane dywidendy wypłacane co roku są sporą zachętą, żeby ich poszukać. Być może, kiedy oferta struktur na rynku stanie się szersza, powstanie kilka następnych sposobów, aby zgodnie z prawem nie dzielić się zarobkiem z fiskusem, co na pewno podniosłoby atrakcyjność struktur.
Już dziś w zachodniej Europie oraz Stanach Zjednoczonych i Kanadzie produkty strukturyzowane stanowią olbrzymią część rynku oszczędnościowo- inwestycyjnego. Do Polski jednak dotarły one stosunkowo niedawno i podczas gdy w Niemczech rok rocznie pojawia się sto sześćdziesiąt tysięcy nowych- w Polce przez wszystkie lata nie powstało ich nawet sto tysięcy. To strasznie niewiele, ale w zasadzie pewnym jest, że w najbliższych latach produkty strukturyzowane staną się coraz poważniejszą konkurencją dla funduszy inwestycyjnych, nie wspominając nawet o tradycyjnych lokatach bankowych. Wygoda użycia, niski koszt, potencjalnie wysoka stopa zwrotu i gwarancja kapitału to bez wątpienia cechy instrumentu finansowego przyszłości. Jednak dokładnie dalsze losy tego instrumentu będą kształtowane przez zapotrzebowanie konsumentów, którzy jednak zapewne szybko docenią zalety płynące z wykorzystania struktur do pomnażania swoich nawet skromnych oszczędności. Nie ma też wątpliwości co do tego, że nie wyprą one w całości żadnego instrumentu z już obecnych na rynku, ale powinny wpłynąć na uatrakcyjnienie ofert banków i zwiększenie w sposób znaczny możliwości inwestycji.