Niewielki procent form inwestycyjnych uniemożliwia fiskusowi dołączenie się do podziału zysków. Niesprzyjające inwestorom przepisy to jeden z powodów, dla których Polacy inwestują niewiele, lokując środki raczej w starych sprawdzonych instrumentach. Część produktów strukturyzowanych jednak umożliwia ominięcie tego nieprzyjemnego momentu, w którym to musimy oddać część zysków instytucji, która do tej pory nawet nie wiedziała, że jesteśmy inwestorami. Przede wszystkim z podatku zwolnione są struktury ubezpieczeniowe, te jednak z wiadomych względów, zdecydowanie nie są instrumentami doraźnego oszczędzania. Jest jeszcze drugi sposób. Fundusz inwestycyjny, zwany luksemburskim. Nazwa bierze się od państwa, w którym zarejestrowane jest Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych. Czym charakteryzują się fundusze inwestycyjne typu luksemburskiego? Właśnie tym, że od wypracowanych przez nie dywidend rocznych fiskus na razie musi trzymać się z daleka. Pewnie i tym w odpowiednim czasie ktoś się zajmie, ale póki co można spokojnie inwestować nie martwiąc się o zysk. Jest jeszcze nadzieja, że któraś z nowopowstających lokat strukturyzowanych również będzie pozwalała na ominięcie płacenia podatków.
Już na wstępie zaznaczyć należy, że polskie banki wciąż nie dają nam takiej możliwości inwestycji w struktury jak banki zachodniej Europy albo Stanów Zjednoczonych. Ciężko powiedzieć, z czego może to wynikać, ale faktem jest, ze struktura powinna gwarantować kapitał. W Polsce wciąż jest to rzadkością. Pozostaje mieć nadzieję, ze z biegiem czasu dojdzie do znormalizowania tej zasady. Sposób działania funduszy strukturalnych jest prosty, żeby nie powiedzieć, że prymitywny. Z założenia, żadna struktura nie gwarantuje wypracowania jakiegokolwiek zysku. Daje natomiast pełną ochrona wkładu własnego. W praktyce oznacza to, że taka inwestycja może wprawdzie nie przynieść zysku, ale na pewno nie przyniesie też inwestorowi strat. Co więc jest tak atrakcyjnego w tej formie oszczędzania? To, że zasadniczo najczęściej struktury zysk przynoszą, i to zysk niemały, bowiem oscylujący nawet w granicach 10- 15 procent. Jest to osiągnięcie tym większe, że na taki dochód pracuje mniej więcej jedna piąta zainwestowanych środków, podczas gdy reszta, zainwestowana w instrumenty bezpieczne ma za zadanie zagwarantować ochronę początkowego kapitału. To, czy dana inwestycja okaże się trafiona czy nie, zależy właśnie od pracy owych dwudziestu procent inwestowanych w ryzykowne instrumenty finansowe.